czwartek, 5 grudnia 2013

rozdział 2 starcie z huncwotami


-Boże, przeklęte małe bachory zjeżdżajcie mi z drogi-Tom miał racje powinni dać osobne przejścia dla nas i tych gównażerni.
-Nie wieże że ten cały Snep zadaje się z tą szlamą.-powiedział Rudolf gdy zobaczył Severusa rozmawiającego z tą jak ona miała... a Evans.
-No, powinni zabronić wpuszczania tych szlam, jak ta przeklęta szlama Evans.-powiedziałem.
-Odwołaj to co powiedziałeś.-no tak przeklęci huncwoci.
-Bo co mi zrobicie, zawołacie resztę stoważyszenia obrońcy szlam-zadrwiłem z czego duża grupa osób ze slytherinu i... co dziwne revencloowu zaśmiało się.
-Tak się zastanawiam... co WY możecie nam zrobić my jesteśmy w 7 a wy w 5, a tak wogule Black hyba skrzat za mocno walną cię w tą pustą głowe patelnią.-Rookwood jak z nieba spad on zawsze wiedział co powiedzieć. Potem ci idjoci z gryfindoru sobie poszli a my poszedliśmy w stronę zamku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz